Właśnie dotarła do Ciebie paczka, na którą czekasz od kilku tygodni. Nowy, dizajnerski kalendarz na 2022 rok. To nic, że jest już prawie luty… Rozpakowujesz przesyłkę, otwierasz kalendarz a w nim: styczeń, styczeń, styczeń. Na każdej stronie. Z wielkim smutkiem odpalasz laptopa i szukasz na stronie producenta informacji dotyczących reklamacji. Czytasz. Po chwili smutek zamienia się w złość, bo nic z tego nie rozumiesz. A producent kalendarza właśnie został w tyle w wyścigu o jak najlepsze doświadczenia klienta.
Trudny język – trudna relacja
Czy obdarzylibyście zaufaniem człowieka, którego wypowiedzi nie rozumiecie? Zdecydowana większość z nas odpowie, że nie – podstawą zaufania jest przecież wzajemne zrozumienie. Dołóżmy do tego szacunek i empatię, bez których bardzo trudno byłoby zbudować pozytywną i trwałą relację.
Wszystkie te elementy, które działają w komunikacji międzyludzkiej, przekładają się na prawa rządzące dialogiem marki z odbiorcą. Właśnie dlatego chętniej skorzystamy z oferty firmy, która mówi do nas po ludzku, otwiera się na nasze potrzeby i traktuje nas jak partnera, a nie nieznośnego petenta, który niepotrzebnie zawraca głowę wielkiej instytucji.
I dlatego też większość z nas dostaje gęsiej skórki na widok pisma z urzędu. Znacie to uczucie? Otwieracie białą kopertę, wyciągacie zapisane po brzegi pismo, w którym urząd uprzejmie informuje, iż…, po czym następuje ciąg zdań wielokrotnie złożonych i trudnych słów, z których często rozumiemy jedynie spójniki. Taki sposób komunikacji sprawia, że czujemy się źle. Część z nas będzie wstydzić się tego, że nie zrozumiała listu, część poczuje złość, a inni rezygnację. Dodatkowo odszyfrowanie trudnego komunikatu zabiera nam czas, który w dzisiejszym świecie jest na wagę złota.
Co prawda widać światełko w tunelu, bo część urzędów zaczęła upraszczać swój język, jednak jest to proces, na którego efekty będziemy musieli jeszcze trochę poczekać.
Dlaczego lubimy komplikować?
Powodów jest kilka. Zazwyczaj używamy skomplikowanego lub przesadnie ozdobnego języka w momencie, kiedy chcemy dobrze się zaprezentować lub podbudować swój autorytet. Zakładamy, że im mniej nasz rozmówca zrozumie z naszego wywodu, tym mądrzej wypadniemy w jego oczach. Jak mawia klasyk: nic bardziej mylnego. Niedopasowanie języka do odbiorcy świadczy o zgoła przeciwnej cesze – i jest po prostu niegrzeczne.
Inny powód, dla którego komplikujemy naszą wypowiedź, jest chęć zatuszowania niektórych informacji. Może chcemy ukryć słabsze strony usługi lub wady produktu? Może musimy przekazać klientowi niekorzystną dla niego informację? Może. Jednak w momencie, gdy klientowi uda się w końcu odczytać naszą intencję, jego negatywne uczucia nabiorą podwójnej mocy.
Dwie twarze InPostu
Spójrzmy na przykład komunikacji InPostu (tak, tego InPostu od paczki, która wyrusza w świat i nie ogląda się za siebie):




