Początek roku to dla wielu firm czas podsumowań i planowania. Nie inaczej postąpiliśmy w zespole agencji Kava. W trakcie strategicznych warsztatów rewidowaliśmy wizję na dalszy rozwój, postawiliśmy przed sobą nowe wyzwania, a także aktualizowaliśmy cele. Jednym z dyskutowanych punktów była analiza i ocena programu sześciogodzinnego dnia pracy wdrożonego 2 lata temu i właśnie wnioskami z tego chciałbym się dziś podzielić.
Jak wdrożyliśmy 6-godzinnny dzień pracy
Pomysł ten pojawił się w mojej głowie pod wpływem artykułów i dyskusji na temat turkusowych organizacji, zwinności oraz coraz głębszego przekonania, że pracownik wypoczęty i decydujący o swoim czasie pracy będzie bardziej efektywny i kreatywny – co w naszej branży ma ogromne znaczenie.
Pomimo, że system wprowadziliśmy radykalnie, dla całej firmy w jednym dniu, to poprzedzaliśmy to szeregiem przygotowań.
Po pierwsze, pomysł został omówiony w czasie naszych inkubatorów jakości, czyli comiesięcznych spotkań wszystkich pracowników. Po pierwszych dyskusjach już w czasie drugiego inkubatora uzyskał on akceptację w zakresie ustalonym przez cały zespół agencji..
Po drugie, planując zmianę uzgodniliśmy podstawowe zasady:
- Dzień pracy wynosi 6, zamiast 8 godzin – pracujemy więc 30 godzin w tygodniu, w rozłożeniu na pełne 5 dni tygodnia.
- Długość urlopów i wysokość pensji pozostała niezmienna (płatne i realizowane, jak przy 8-godzinnym pracy). Nie było mowy o zmniejszaniu wysokości wynagrodzenia (do 3/4 etatu, tak samo z wymiarem przysługującego urlopu).
- Zero nadgodzin i pracy w weekendy.
Założyliśmy, że zmianę przetestujemy przez 6 miesięcy, aby zobaczyć czy się sprawdzi w naszym środowisku. Oczywiście zacząć musieliśmy od zmiany podejścia do klientów, z którym ustaliliśmy nowe warunki współpracy w zakresie godzin dostępności zespołu oraz zasad przyjmowania informacji zwrotnej z poprawkami bądź nowymi zadaniami
- Przyjęliśmy zasadę zbierania zgłoszeń, które nie wymagają natychmiastowej reakcji do inboxu, aby następnie rozdysponować je na następny tydzień podczas planowania (tzw. trafficu prac).
- Wszystkie zadania i estymowany czas pracy konsultowany jest na poniedziałkowych odprawach.
Do zarządzania zmianą ustaliliśmy również precyzyjne mierniki OKR, które miały obiektywnie wskazać jak zmiana wpływa na kondycję firmy i których monitorowaniem zająłem się w uzgodnionym czasie testów:
- Odsetek opóźnionych projektów względem wszystkich realizowanych projektów. Miernik korygowaliśmy o projekty, które opóźnione były z innych powodów. Przez cały czas eksperymentu pozostał zatem na tym samym poziomie, na jakim utrzymywał się przed zmianą.
- Cashflow – monitorowaliśmy, czy pojawiają się zbyt długie okresy rozliczenia z klientami, które negatywnie wpłynęłyby na płynność finansową.
- Monitorowaliśmy także czy wprowadzony krótszy czas pracy spowoduje spadek przychodów w firmie – co jest częstą obawą pracodawców – a co za tym idzie, konieczność obniżki pensji. Chcieliśmy również sprawdzić, czy i jak często będą zdarzały się sytuacje, w których w celu dowiezienia projektu konieczne będzie robienie nadgodzin oraz „nadganianie projektów” w weekend. Po dwóch latach mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że nic z tych rzeczy się nie wydarzyło (o efektach szerzej piszę na końcu).



